Przyjazne linki według KreatywnyWroclaw.pl
W styczniu media (przynajmniej we Wrocławiu) dość mocno rozpisywały się o starcie nowego portalu KreatywnyWroclaw.pl. Przyjrzyjmy się zatem tej stronie.
Na pierwszy rzut oka, wszystko wydaje się być w porządku. Co prawda wygląd strony w niektórych miejscach trochę się “rozjeżdża”, jeśli nie korzystamy z FireFoxa, a zbyt mały rozmiar części tekstów powoduje, że nawet użytkownik z dobrym wzrokiem musi przybliżyć się do monitora, to jednak ogólnie stronę można ocenić pozytywnie. A właściwie można by było ją tak ocenić, gdyby nie jeden drobny szczegół…
Wyobraźmy sobie bowiem, że przeglądając stronę trafiliśmy na ciekawy artykuł, o którym chcemy powiedzieć znajomym. Oczywiście najłatwiejszy sposób nakierowania ich na tenże artykuł to podanie im do niego linka. I właśnie tu czeka nas spore zdziwienie. Adresy podstron w portalu są bowiem… olbrzymie. Spójrzmy na jeden przykład:
Spokojnie, Twoja przeglądarka wcale nie ma błędu. Ten link naprawdę jest aż tak długi (ponad 700 znaków!). Wbrew pozorom nie jest to także link do artykułu ukrytego bardzo głęboko w strukturze strony, lecz do jednej z głównych podstron (dział koncerty w aktualnościach).
Czy wyobrażasz sobie przesłanie takiego adresu SMSem lub (jeszcze gorzej) przekazanie go ustnie? Równie niemożliwe jest jego zapamiętanie. Powoduje to, że chcąc trafić na daną podstronę, za każdym razem jesteśmy zmuszeni do jej odnajdowania. A kto z nas lubi być do czegokolwiek zmuszany?
Odwiedź teraz własną stronę internetową i sprawdź, czy adresy podstron są łatwe do podyktowania i zapamiętania. Koniecznie podziel się z nami wynikami tego testu.

Polecam: http://www.google.com/search?hl=en&client=firefox-a&rlz=1R1GGGL_plPL346PL346&hs=JlK&q=site:http://kreatywnywroclaw.pl/&start=10&sa=N
Ogolnie rzecz biorąc nie pomysleli w ogole o SEO
@ndemi,
przede wszystkim witam na blogu.
To prawda, najwyraźniej o tym zapomnieli, co w sumie jest dość częstym błędem. Tylko po co inwestować górę kasy w portal i marketing, a jednocześnie nie skorzystać z promocji, która jest prawie za darmo…
Nieco podobną wpadkę (pominięcia SEO i SEM) zaliczyła kampania Skody Yeti (pisał o tym między innymi Mirek Połyniak), choć w tym przypadku nie tyle nie pomyśleli, co pomyśleli o tym za późno.